Read Rekin z parku Yoyogi by Joanna Bator Online

rekin-z-parku-yoyogi

Joanna Bator wraca w swoim pisarstwie do Japonii, której poświęciła swój debiutancki zbiór esejów Japoński wachlarz. Choć jest teraz znacznie bogatsza w doświadczenia i wiedzę o kraju oraz jego mieszkańcach, nie utraciła wrażliwości na głęboką odmienność kulturową.Autorka zabiera czytelnika do miejsc, o jakich nie można przeczytać w folderach biur podróży i przewodnikach tJoanna Bator wraca w swoim pisarstwie do Japonii, której poświęciła swój debiutancki zbiór esejów Japoński wachlarz. Choć jest teraz znacznie bogatsza w doświadczenia i wiedzę o kraju oraz jego mieszkańcach, nie utraciła wrażliwości na głęboką odmienność kulturową.Autorka zabiera czytelnika do miejsc, o jakich nie można przeczytać w folderach biur podróży i przewodnikach turystycznych. Wraz z nią wkraczamy do lasu samobójców w Aokigaharze, wyprawiamy się do opuszczonego miasteczka Nichitsu będącego ulubionym celem eksploratorów ruin i wdzieramy się do Akihabary, twierdzy otaku, zamkniętych w sobie fanów japońskiej popkultury. Również parki, kaplice, herbaciarnie, małe bary w peryferyjnych dzielnicach i wielkie sklepy w ekskluzywnej Shibuyi stają się fascynującym tematem antropologicznych i filozoficznych dociekań.Prawdziwym tematem Rekina z parku Yoyogi zawsze są jednak ludzie – mieszkańcy Japonii z ich umiejętnością kontemplacji świata, wyjątkowo chłonną i twórczą kulturą oraz siłą, która pozwala im się podnieść nawet po tak dramatycznych wydarzeniach, jak trzęsienie ziemi u wybrzeży Honsiu w marcu 2011 roku....

Title : Rekin z parku Yoyogi
Author :
Rating :
ISBN : 9788378813408
Format Type : ebook
Number of Pages : 236 Pages
Status : Available For Download
Last checked : 21 Minutes ago!

Rekin z parku Yoyogi Reviews

  • Joanka
    2019-02-20 02:21

    1,5 gwiazdki. Czytając dwa pierwsze rozdziały myślałam, że krzywdę książce zrobiła głównie jej promocja i opis, które sprawiają, że oczekuje się po niej czegoś innego, niż książka sobą prezentuje. Żaden to reportaż o Japonii, ani nawet zbiór esejów (albo też ja mam jakąś nieprawidłową definicję tego gatunku, ale nazywać tak dwu i pół stronicowe teksty wydaje mi się być grubą przesadą) - to krótkie felietony, idealne do jakiegoś miesięcznika. Japonia w szerokim pojęciu stanowi tu wyjście do osobistych rozważań, czasem pomaga zbudować puentę, ale na pewno nie jest tematem tekstów. I mnie to osobiście nie przeszkadzało w tych dwóch pierwszych rozdziałach, mimo garści powtórzeń i wracania uporczywie do tych samych odwołań (Murakami, wciąż Murakami). Teksty naprawdę wydawały mi się nie być stworzone pod książkę, czytane jeden po drugim chwilami nużyły, ale że lubię głos Bator, to i tak czytało mi się przyjemnie. Potem niestety nastąpił rozdział trzeci, "Heterotopie" i przyznam szczerze, że nawet nie jestem pewna, jak to skomentować. Przede wszystkim - sto razy bardziej wolę Bator piszącą o sobie bądź świecie jako takim niż o Japonii. Dodatkowo te teksty może byłyby w stanie się obronić, gdyby zlać je wszystkie w jeden i mocno zredagować. Aż ciężko mi uwierzyć, że stanowią one jeden rozdział w jednej książce. Co rozdzialik autorka na nowo niemalże tłumaczy nam, co oznacza słowo "otaku", używa tych samych porównań, przywołuje te same obrazy. Aż ma się ochotę krzyknąć "tak, już to wiem, pisała to pani dwie strony temu!". Dodatkowo, mimo powoływania się i cytowania opracowań o otaku, Bator moim zdaniem zjawiska nie jest zupełnie w stanie zrozumieć, a i nie jestem pewna, czy nawet próbuje. Wciąż i wciąż ślizga się po powierzchni, robiąc dokładnie to, co sama krytykuje - wyciąga stereotypy i trochę szokuje, bez zagłębienia się w temat (rozdział o dziewczynach otaku był po prostu żenujący). Albo przedstawia się coś, jako po prostu istniejące zjawisko, albo trzeba wejść odrobinę głębiej, żeby je zrozumieć i przeczytanie dwóch-trzech pozycji sytuacji nie zmieni. Chwilami Bator dotyka ciekawych kwestii, o których poczytałabym więcej, ale cóż z tego, skoro zaraz znów jedynie dowiem się, że otaku kochają "słodkie lolitki" i nie dbają o wygląd zewnętrzny itd... O ile 2/3 książki podobały mi się mimo tego, że były czymś innym, niż się spodziewałam, to końcówka lekko mnie już zniesmaczyła i zepsuła ocenę książki. Szkoda.

  • Kasia
    2019-03-14 09:27

    Mam taka fantazje, ze lece sobie do Tokio, a w samolocie mam miejsce kolo Joanny Bator i moge sobie z nia pogadac o sushi, ksiazkach Murakamiego, otaku. Na razie nie lece do Tokio, ale przynajmniej moge sobie poczytac Rekina z parku Yoyogi.

  • Pawel Szupryczynski
    2019-03-10 10:43

    "Rekin z parku Yoyogi" czyli "Murakami, lolity i Murakami"Smutno mi to pisać, ale słaba ta książka - taki zbiór artykułów, 1500 słów każdy (najwyraźniej nieprzekreczalny limit na dany temat) nie powiązanych ze sobą (oprócz rozdziału 3) i w dodatku nie zawsze związanych z Japonią - czasem autorka "odlatuje" baaardzo daleko. Są tu świetne fragmenty - las samobójców w Aokigaharze, relacja ze sławnego trzęsienia ziemii 2011 (Fukushima), nawet niejapoński fragment o muzułmanach. Ale na każdy dobry autorka musi wrzucić jeden tekst o Murakamim (podobno jest tu ich dwóch, ja nie ogarniam) i jeden taki sobie. "Reguła 1500 słów" sama w sobie czyni tej książce sporą krzywdę. Trudno uniknąć porównań z "Japońskich wachlarzem" - specjalnie wróciłem do tamtej książki - tam wszystko było zgrupowane w większe historie.Tylko rozdział 3 tej książki - Heterotopie - o subkulturze otaku - stanowi pewnego rodzaju całość tematyczną. Jednakże, czytając go miałem nieustanne wrażenie, że autorka tylko prześlizguję się po temacie. Pełno tu górnolotnych socjologicznych sformułowań, opinii Japońskich profesorów, ale wszystko znów wciśnięte w format "4-5 stron". W dodatku Joanna Bator wpada w stereotypy : "Pasja Otaku jest bezużyteczna, jego kolekcja niczemu nie służy, wiedza jaką posiada mały chłopiec z Akiby nie ma żadnego praktycznego zastosowania i donikąd nie prowadzi". Skupia się głównie na tych ekstremalnych przypadkach - Japończykach niewychodzących z pokoju (przyznaje, ciekawy artykuł), niepotrafiących nawiązać kontaktu z płcią przeciwną, czy nożowniku z Akihabary. Wszystko sprowadza do mangi, idolek i lolitek. To na pewno ważna część tej subkultury no ale bez przesady.. Co z fanami pociągów, samochodów, elektroniki? To też bezużyteczna pasja? Naprawdę trzeba być nerdem bez rodziny mieszkającym w piwnicy? I to nieustanne odmienianie przez przypadki słów "chłopcy", "potwory" i "lolitki"... Żałuje że nie miałem wersji elektronicznej, z chęcią sprawdziłbym ile razy w całej książce pada słowo lolita (i Murakami :P). Autorka wspomina w książce kilkukrotnie anime Neon Genesis Evangelion, poświęcając mu nawet jeden artykuł. Dziwią mnie jednak sformułowania w rodzaju: "Katastroficzne Neon Genesis Evangelion, pełne zmutowanych stworzeń i pięknych lolit trapionych przez duchowe cierpienia i zewnętrzne plagi, pozostaje do dziś najbardziej wpływowym dziełem tego typu". (o Ayaynami Rei) "W tej niebieskowłosej lolitce o melancholijnych oczach, dziecinnej buzi i dużych piersiach otaku trzeciego pokolenia odnajdują swoją idolkę doskonałą" Eeee.. Piękne lolity o dużych piersiach w NGE? Dawno tego nie oglądałem, ale czy to trochę nie przesada? Czy każdy serial z nastolatkami z wykształconymi trzeciorzędowymi cechami płciowymi to od razu "lolity z dużymi piersiami"? :) Od razu taką filozofię dorabiać..."Rekin w parku Yoyogi" nie ma nawet żadnego podsumowania, słowa końcowego od autorki. Po prostu - koniec.. No to w recenzji też koniec..

  • Tiger
    2019-03-02 02:33

    Osobiście uważam, że to jedna z gorszych książek o Japonii Pani Joanny. Ciężko było przez nią przebrnąć i w zasadzie chyba spokojnie można ja sobie odpuścić...

  • Gosia Piłat
    2019-03-04 09:40

    Szkoda czasu. Gdyby wyrzucić powtarzające się zdania książka miałaby kilkanaście ciekawych stron.

  • Pani Kaczuszka
    2019-03-12 03:20

    Kolejna próba oddania "niesamowitości" Japonii sprowadzająca się do przedziwnych zabiegów stylistycznych. Mamy tu wiele porównań w stylu "melancholia czarna jak sos sojowy" albo "droga prosta jak pałeczki bambusowe". To niestety za mało, żeby opowiedzieć o tym kraju.

  • Monika
    2019-02-28 08:39

    Nie specjalnie interesuję się Japonią, ale Bator w ciekawy sposób opowiada o niej. O różnych wizjach i sposobach reagowania na świat i historię. O innym społeczeństwie i kulturze. Ciekawe to.

  • Magdalena
    2019-03-19 06:22

    W pewnym sensie to kontynuacja "Japońskego wachlarza", ale pogłębiona i skategoryzowana na zjawiska, które można odbierać jako niesamowitości, alegorie albo heterotopie. Bator przygląda się z ciekawością superpłaskiej kulturze współczesnej Japonii, gdzie słodkość moé sąsiaduje z niedostępnym światem otaku. To świat, który zadziwia kontrastami, gdzie w zbiorowym gorsecie powszechnej uprzejmości i poszanowania prywatności wentylem bezpieczeństwa stają się mangi, maskarady, zachwyt nad dziecięcością i lolitki w ubrankach pokojówek. Pisarka tropi kolejne zakryte przed oczyma turystów szlaki japońskich zjawisk, takich jak najwyższy na świecie odsetek samobójstw czy hikikomori - ludzi wyizolowanych. Książka delikatnie wprowadza nas w niełatwy nurt interpretacji i zostawia w zadumie nad współczesną kondycją japońskiego społeczeństwa.

  • Anna Katarzyna
    2019-03-18 10:34

    Po przeczytaniu bardzo krytycznych recenzji mam poczucie, że ta książka została napisana dla mnie :). Niczego się po niej nie spodziewałam, brałam ją tym czym jest i jestem zadowolona. Faktycznie nie jest to książka o Japonii, tylko "wybrane zagadnienia dotyczące Japonii jako punkt wyjścia do szerokich rozważań o życiu" i jako taka może się podobać. Trochę też odniosę się do innych recenzji, które zarzucają autorce, że w tej książce jest za dużo Murakamiego: Murakamich jest dwóch, Haruki i Takahashi, co nie zostało jasno podkreślone, ale wynika z kontekstu.Nie jestem miłośniczką ani znawczynią Japonii i jej kultury i nie sięgnęłam po tę książkę, by się nią stać. Jest przyjemna, ma kilka ciekawostek, kilka bardzo ciekawych spostrzeżeń i to, co bardzo lubię u Joanny Bator: jej tok myślenia i nawiązywania skojarzeń.

  • jimmy
    2019-02-26 06:35

    Mam problem z tą książką.Na samym początku byłam zachwycona. Niespotykane, bo nieorientalizujące spojrzenie na Japonię, świeże, a jednocześnie ukazujące kontrasty, ale bez wartościowania. Do tego język, który niesie czytelnika przez kolejne strony w sposób, który zapewne Japończycy okresliliby jako Iko.Aż tu nagle Autorce włącza się belfer-mode, po drodze zaskakujących (zwłaszcza dla antropologa) uwag w kierunku religii islamu i świata muzułmańskiego, co prawda wstydliwych, lecz nadal zadziwiających. Wreszcie przebijający przez niektóre rozdziały żal, że Polska nie będzie drugą Japonią, och, dlaczego Japonio nie możesz być moją Polską.A jednak po tym zgrzycie język dalej niesie, sprawia, że mijani przechodnie zaczynają mieć japońskie rysy, tak głęboko wchodzi pod skórę.

  • Anna
    2019-02-20 09:25

    Książka, a w zasadzie nie tyle książka ile seria felietonów o Japonii. O ile nigdy nie zrozumiem sentymentu autorki do Murakamiego (odrzynanie kotkom główek, much?) o tyle samą książkę czyta się lekko, łatwo i przyjemnie a potem jest o czym opowiadać znajomym. Znakomite źródło ciekawych faktów rozpoczynających konwersacje na imprezach! Kim był pierwszy morderczy Otaku, co robił w parku Yoyogi rekin i co to jest hikikomori? Dowiesz się z książki. No dobra, o rekinie [spoiler] się wiele nie dowiesz. Ale i tak warto poczytać.

  • Katika
    2019-03-12 05:27

    Japonia jest w "Rekinie z parku Yoyogi" bardziej punktem wyjściowym do rozważań autorki nad kulturą i życiem niż głównym tematem książki. Osoby oczekujące reportażu lub kontynuacji narracji "Japońskiego wachlarza" mogą być trochę zawiedzione. Warto jednak zagłębić się w eseje zebrane w "Rekinie" i ujrzeć pewne zjawiska w szerszym kontekście.

  • Magnus
    2019-03-21 05:37

    Bardzo nierówna książka (prawdopodobnie dlatego, że składa się z publikowanych oddzielnie felietonów). Niektóre z nich były bardzo ciekawe, napisane pięknym językiem - niektóre robiły wrażenie napisanych zbyt pośpiesznie. Ale dobrze, że książki o Japonii po polsku powstają.

  • Tomek
    2019-02-27 04:42

    Inspiracje intelektualne i estetyczne zdecydowanie wynagradzają niedociągnięcia stylu. Niewielka książeczka opisująca wspaniały naród z czułością. Bardzo 'moe'...